Piotr Błoński
Tekst z 09/02/2010 Ostatnia aktualizacja 09/02/2010 12:09 TU
Badacze wahają się z osądem: czy Chassériau aby nie był oportunistą? Pragnę najpierw namalować dużo portretów, by zyskać sławę, a następnie zarobić dosyć pieniędzy na to, by w całkowitej niezależności móc wypełniać obowiązki malarza historycznego. Nie są to słowa rewolucjonisty. A równocześnie malowane przezeń portrety wolne są od tych irytujących elementów typowych dla epoki – od socjalnej arogancji, od konwencjonalnego luksusowego iluzjonizmu: przeciwnie, potrafi on dyskretnie zaznaczyć może nie intymność, ale prywatność modela, przy zachowaniu wszelako wszystkich cech oficjalnego portretu. Chciałbym, pisał w roku 1841-szym, dzięki prostocie uzyskiwać silny i zdecydowany efekt, starać się o naturalność a równocześnie wznosić się wysoko, kopiując głowy zaglądać do ich wnętrza by dostrzec wieczne piękno, a także wybierać najodpowiedniejszą dla ich wyrazu chwilę.
Najbardziej zaskakujące na tej wystawie są wielkie kompozycje ścienne, wykonane dla Cour des Comptes (Izby rozrachunkowej) w l. 44-48 i częściowo ocalałe z jej pożaru w czasie Komuny Paryskiej. Są to kompozycje alegoryczne, niby tak typowe dla XIX wieku – alegorie Pokoju, Porządku państwowego, Handlu zbliżającego narody etc. oraz malowane na szaro z fenomenalną zręcznością, iluzjonistyczne figury Oceanidy, Ciszy i Medytacji. Te wielkie kompozycje uznano natychmiast za arcydzieło i pokolenia malarzy, u których zamawiano dekoracje wyrastających jak grzyby po deszczu hal dworcowych i innych budynków publicznych pielgrzymowali do Cour des Comptes by je obejrzeć. Wtedy to zachwyt dla malarstwa Chasseriau wyraził młody Gustave Moreau.
W przeciwieństwie do większości tego rodzaju malunków które do dziś pokutują w całej Europie i obu Amerykach, kompozycje Chassériau, utrzymane w ciepłej gamie barw, nie są nadęte ani pretensjonalne – są przyjazne, wdzięczne, odpowiednio do humanistyczngo optymistycznego przesłania dotyczącego pokojowej konfrontacji ras i cywilizacji. Na taki wybór programu mogło wpłynąć i to, że Chassériau urodził się na San Domingo, a jego matka była na wpół Kreolką.
Osobnym rozdziałem jest orientalizm Chassériau. Zaproszony do Algerii przez kalifa Ali ben Hameta, którego Portret konny – widoczny na wystawie - wykonał w Paryżu w roku 45, Chassériau spędził tam kilka miesięcy, czemu zawdzięczamy kotłujące się sceny walk spahisów z kabilami, kilka wersji Żydówek z Constantine, no i cały szereg łaźni i haremów. Narzucony przez Chassériau nowy typ kobiecy – którego wcieleniem była poznana później, bo w 48ym roku jego przyjaciółka, aktorka Jeanne Ozy – znalazł w tych orientalizujących scenach najlepsze dopełnienie.
W mniejszych formatach malarz stosuje intensywne ciepłe barwy, tonące w złotawej poświacie, toteż tym większym są na wystawie zaskoczeniem zrealizowane w tych samych latach mroczne a dynamiczne kompozycje historyczne jak Obrona Galii, albo – w zupełnie innym rejestrze – Śpiąca przy źródle – akt Jeanne Ozy w zieleni leśnego poszycia, prefiguracja manetowskiego śniadania na trawie. Chassériau w ciągu swego krótkiego życia zdołał otworzyć perspektywy które rozwijali potem po swojemu nie tylko Puvis de Chavannes i Gustave Moreau, ale w pewnej mierze nawet Gauguin i Matisse.
Żegnamy i zapraszamy
29/01/2010 16:02 TU
Nasza wspólna historia
Kultura - z archiwum RFI
Ostatnia aktualizacja 22/02/2010 17:12 TU
Ostatnia aktualizacja 21/02/2010 11:38 TU