Piotr Błoński
Tekst z 12/02/2010 Ostatnia aktualizacja 12/02/2010 13:00 TU
Zacznijmy od sztuki dawnej: z wielkich wystaw godzi się na początek wymienić tycjanowską wystawę w Muzeum Luksemburskim pod nazwą – „Oko w oko z władzą”. Scenariusz wystawy podkreśla relację Tycjana do możnych tego świata, przeciwstawiając ich potęgę wszechmocy malarza. Chodzi o potęgę polityczną modeli – cesarzy i książąt – polityczno-religijną papieża i kilku kardynałów, intelektualną jak w wypadku portretu Aretina, czy wreszcie potęgę zmysłów – bo na wystawie jest i obnażona Wenus. Ale tę wszechmoc malarza może najlepiej odzwierciedla portret Izabeli d’Este, którego reprodukcja nieprzypadkiem ilustruje afisz wystawy. Ta niezwykła kobieta, dumna, odważna i wykształcona, była i wielkim politykiem, i wielkim mecenasem sztuki i literatury: a Tycjan malował jej portret kiedy była w sile wieku, ale przedstawił ją młodszą o dwadzieścia lat i odpowiednio powabniejszą. Ot, prawdziwa władza.
Z portretami Tycjana w Muzeum Luksemburskim konkuruje inna wystawa portretów – z przełomu XVIII i XIX wieku – w Grand Palais. Jest to nie tylko przełom chronologiczny, ale i artystyczny: w tym właśnie okresie, poprzedzającym odkrycie fotografii – następuje gruntowna zmiana funkcji portretu i relacji do modela. Portret przestaje być pomnikiem, a staje się świadectwem. Portretowani starają się wyreżyserować swój wizerunek, podkreślając atrybuty swej pozycji społecznej – zarówno kiedy są arystokratami, jak intelektualistami, bankierami czy artystami. I odpowiednio malarze kreują pozornie bardziej realistyczne pozy i sytuacje.
Droga do akceptacji obiektywnego podobieństwa, takiego, do którego przybliża się fotografia, musiała wszak przejść przez afirmację indywidualności, uczy ta wystawa, która jednak w naszym konkursie piękności ustępuje tycjanowskiej, podobnie jak wystawa monograficzna Williama Hogartha w Luwrze, bardziej pouczająca niż zachwycająca.
Osobną pozycję zajmuje rekonstytucja wystawy z 1934 roku w Oranżerii ogrodów Tuileries: nie brak tam prawdziwych arcydzieł francuskiego malarstwa siedemnastowiecznego spoza nurtu dworskiego, których skupienie i zestawienie koryguje dominujący, dworski właśnie obraz sztuki francuskiej tego czasu.
Za to mamy kilka rozkosznych wystaw mniejszych rozmiarów i lżejszych technik. Rysunki Rembrandta w Luwrze i jego akwaforty w Petit Palais – to zresztą świetna okazja żeby zwiedzić otwarty po latach remontu Petit Palais, będący wszak Muzeum Sztuk Pięknych miasta Paryża. Przepiękna i poruszająca jest wystawa rysunków i akwarel Rodina w galerii przy muzeum jego imienia, zatytułowana – „Figury Erosa”. Są to szkice i zapiski do aktów kobiecych, tworzone z natury w latach 1890-1917, obsesyjnie skoncentrowane na odsłanianiu i podkreślaniu anatomicznej intymności modelek: Rodin zmuszał je do przybierania póz bezwstydnych – nie tyle dla prowokacji, lecz dla przełamania konwencji pozowania, bo i modelka ma swoje konwencje. Wszelako świadectwa i wspomnienia z tych seansów zaświadczają, że artystę ogarniała pasja której składniki artystyczne i erotyczne były nie do odseparowania.
W kategorii sztuki nowszej mamy w tym sezonie dużą konkurencję. Najważniejsze wystawy to Maurice Denis w Muzeum Orsay, Robert Rauschenberg w Centrum Pompidou, dialog Rouault-Matisse w Muzeum sztuki współczesnej miasta Paryża. Tu nie ma zwycięzcy. Jeśli już porównywać, to owszem, Rauschenberg ze swymi Combines wydaje się artystycznie bardziej przekonywujący niż późna twórczość Maurice’a Denis i jego monumentalne idealistyczne kompozycje. Za to wielkim odkryciem i zasługą komisarzy wystawy Denisa jest silne podkreślenie religijnej dominanty w całej jego twórczości – co sprawia że trzeba do niej przykładać inny klucz niż przynależność do nabistów.
Dorzućmy do konkursu kategorię muzeów: wszak w mijającym roku 2006-tym otwarto w Paryżu nowe Muzeum Quai Branly – cud architektury i oryginalna koncepcja ekspozycji arcydzieł sztuk pierwszych. Ale nie tylko, bo ponownie, po długotrwałych remontach i przebudowach, otwarto Oranżerię Ogrodów Tuileries w Nenufarami Moneta i kolekcją Waltera-Guillaume’a oraz Muzeum Sztuk Zdobniczych w północnym skrzydle Luwru: a przed rokiem Muzeum Petit Palais. W zaktualizowanej geografii artystycznej Paryża Muzeum Quai Branly jest nie do ominięcia, podobnie jak Oranżeria – a dwa pozostałe są ważnymi punktami w programie pogłębionej wizyty stolicy Francji.
Żegnamy i zapraszamy
29/01/2010 16:02 TU
Nasza wspólna historia
Kultura - z archiwum RFI
Ostatnia aktualizacja 22/02/2010 17:12 TU
Ostatnia aktualizacja 21/02/2010 11:38 TU